Książki

Szczegóły pozycji




dodane przez:
Sylwia

2014-04-15
KRONIKI KLARY SCHULZ. ZNIKNIĘCIE SARY
Nadia Szagdaj

2014, Wydawnictwo Bukowy Las
lektura szkolna: nie

Lipiec 1911, Zgubne skutki podróży do Danzig

Klara Schulz, mężatka, matka i prywatny detektyw, lekkomyślnie udaje się w daleką podróż. Jednak fotograf, który zaprosił ją do swojej pracowni w Danzig na sesję portretową, nie zjawia się na dworcu. Piękne słówka wypełniające jego list okazały się zasadzką. Rozczarowana i upokorzona Klara postanawia rozpocząć prywatne śledztwo w nadmorskiej metropolii. Tymczasem w odległym Bresalu znikają dwie młode kobiety. Pozornie nic nie łączy tych wypadków. Jedna z dziewcząt jest Romką pracującą w fabryce, druga zaś córką szanowanego lekarza, przełożonego męża Klary, Bernarda. Rodzina zaginionej Sary całą nadzieję na rozwiązanie zagadki pokłada w zdolnej detektyw Schulz. Tylko że gdy Klara wraca z Danzig do Breslau, nie jest już sobą…

Kolejny klasyczny kryminał z serii Kroniki Klary Schulz, którego akcja toczy się na początku XX wieku, to powieść z intrygującą fabułą, pełna zaskakujących zwrotów akcji, humoru oraz barwnych opisów miejskiego krajobrazu dawnego Wrocławia i Gdańska.

recenzja:
Klara Szulz pojawiła się na rynku wydawniczym rok temu, brawurowo rozwiązując zagadkę tajemniczego mordu w operze. Dała się wówczas poznać jako energiczna, trochę roztrzepana i lekkomyślna, ale i błyskotliwa młoda kobieta, która ceni sobie swobodę, wolność przekonań, a oprócz tego posiada zacięcie wytrawnego łowcy przestępców. Klara zachwycała swobodą oraz nieokiełznaniem, które stanowiło jedną z jej cech charakterystycznych. W „Sprawie pechowca” na równi z samą intrygą ważne były przeżycia wewnętrzne bohaterki, jej może nieco zbyt impulsywne, ale jakże ludzkie i intrygujące podejście do spraw płci, pełne napięcia i erotyzmu relacje z byłym kochankiem – doktorem Aangusem, jej niepewność co do właściwego wyboru mężczyzny, pragnienia, by stać się kimś więcej niż żoną i matką gromadki dzieci.

Co z tej Klary pozostało w „Zniknięciu Sary”? Niestety odpowiedź brzmi: niewiele. Ci z czytelników, którzy oczekiwali, że wraz z pojawianiem się kolejnych części cyklu Klara będzie ewaluować w stronę coraz większej emancypacji, srogo się zawiodą. Nasza bohaterka wprawdzie wybiła się na większą niezależność, szczególnie niezależność finansową, ale – paradoksalnie - staje się coraz bardziej rozsądna i stereotypowa. Nie wykorzystuje swojej wzmocnionej pozycji, lecz biernie poddaje się utartym schematom oraz tradycjom społecznym. W wielu momentach drażni jej wyjątkowa bezradność i podporządkowanie dominującemu światu mężczyzn. To nie ona rozdaje już karty. Wszelkie decyzje podejmują za nią ojciec lub mąż, pozostawiając jej jedynie możliwość przyznania się do swoich błędów, niefrasobliwości i jakże kobiecej próżności.

Taki zwrot w sposobie zachowania i postrzegania świata zaskakuje tym bardziej, iż Klara w „Zniknięciu Sary”, doceniona przez miejscowe władze, otwiera wraz z ojcem, emerytowanym policjantem, biuro detektywistyczne, a co za tym idzie posiada nie tylko własne fundusze, ale zaczyna też tworzyć coś na kształt kariery zawodowej. Szkoda, że te ciekawe elementy feministyczne, które właściwie rozwinięte z pewnością dodałyby powieści atrakcyjności, zostały zaprzepaszczone przez powracające jak mantra zdroworozsądkowe podejście do życia, charakterystyczne dla przeciętnej młodej mężatki ubiegłego wieku. Nasza bohaterka nie wydaje się już zdolna do poprzednich szaleństw. Wprawdzie czytelnik jest na każdym kroku przekonywany o jej nieposkromionym charakterze, ale w rzeczywistości niewiele tam już do poskromienia zostało. Klara może jest nadal nieco próżna i lubi tzw. dowody uwielbienia, ale jest już stateczną żoną i matką, którą paraliżuje niemal myśl o najmniejszej dwuznaczności czy flircie, o romansach nie mówiąc. Również jej nastawienie zawodowe jest dużo bardziej asekuracyjne. Pani detektyw coraz częściej czeka na męskie ramię, aby się na nim wesprzeć. Nie przeskakuje już przez płoty ani nie wkracza samotnie do niebezpiecznych ciemnych zakamarków. Momentami, czytając ostatnią powieść Nadii Szagdaj, ma się wrażenie, że nie minął rok, ale całe dziesięciolecia, od kiedy pożegnaliśmy dawną Klarę.

Co zatem ma nam do zaoferowania „Zniknięcie Sary”. Otóż coś lepszego niż wątpliwe dylematy sercowe rozkapryszonej kobiety. Autorka - być może chcąc zrekompensować nudę w życiu prywatnym bohaterki - zaserwowała nam wciągającą i złożoną intrygę.

Wszystko zaczyna się od porwania młodej dziewczyny Renate i tajemniczego liściku, który Klara otrzymuje od swojego wielbiciela. Ów nieznajomy zaprasza panią detektyw do Danzing, aby zrobić jej sesję zdjęciową. Na miejscu okazuje się, że fotograf nie czeka na swoją muzę, a cała akcja jest skrzętnie zaplanowaną i szalenie niebezpieczną grą. Klara w pośpiechu kupuje bilet powrtony, ale w pociągu spotka się z bardzo trudnym przeciwnikiem, posługującym się zaskakującymi i niesamowicie skutecznymi metodami. Klara po powrocie do Breslau, nie jest już tą samą osobą i ani sprawa porwania Renate, ani późniejsze zaginięcie Sary nie jest w stanie wyciągnąć jej z otępienia, w jakie popadła podczas podróży. Tymczasem przestępca staje się coraz bardziej zuchwały a jego ofiarami padają ludzie o nadprzyrodzonych zdolnościach.

Akcenty sensacyjne nie są rozłożone w powieści równomiernie. Na początku mamy więcej psychologicznej analizy bohaterki, jej rozterek na temat swojego trudnego charakteru, życia, małżeństwa i ewentualnego przyszłego macierzyństwa niż samej akcji, natomiast od momentu powrotu Klary z nieudanej eskapady do Danzig akcja zaskakująco przyspiesza. Ponadto wprowadzenie elementów numerologii, hipnozy oraz częste zwroty akcji i zmiany narracji nadają tempa i wzmagają napięcie. Po przebrnięciu przez mniej ciekawy początek powieści, czytelnik z pewnością nie będzie się nudził. Będzie miał za to okazję spojrzeć na sprawę z kilku różnych perspektyw. Raz towarzyszyć będzie bohaterce, aby za chwilę ją zostawić i podążyć za jej ojcem, lub przenieść się do mrocznych piwnic, gdzie ujrzy świat oczami ofiarami psychopaty.

Dodatkowym smaczkiem będzie zapowiedź kolejnego tomu cyklu, w którym najprawdopodobniej poznamy drugie oblicze kogoś znajomego, kto stoi za morderstwem Marie Krencke, matki Klary.

Sylwia Prętkowska


bezpośredni link do tej recenzji:

skomentuj

podpis:

ostatnie opinie:

dopisał: Alinka 2015-09-09 13:07

A mi się podobało. Czytałam już trzecią część "Konik" i polecam.

dopisał: wertr 2014-08-22 17:08

Książka - rozczarowanie. Akcja średnia, nie mająca wiele współnego z historią a styl średni.

dopisał: monia 2014-06-24 17:22

Bardzo przyjemnie sie czyta. Wciagajaca!

do góry




statystyka
  Polityka Prywatności
© i-Recenzje.pl - wszelkie prawa zastrzeżone
designed by RA.COB  
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".
Zrozumiałem