Książki

Szczegóły pozycji




dodane przez:
Sylwia

2013-04-17
JUTRO PRZYPŁYNIE KRÓLOWA
Maciej Wasielewski

2013, Czarne
lektura szkolna: nie

Pitcairn to skrawek lądu na Oceanie Spokojnym leżący piętnaście tysięcy kilometrów na południowy wschód od Londynu. W 1790 roku do brzegów wyspy przybił brytyjski okręt Bounty. Buntownicy zeszli na ląd.

Obecnie żyje tam kilkadziesiąt osób. Sześć razy do roku w pobliże wyspy podpływa statek, czasem zawija jacht, a mieszkańcy z tajemniczych powodów niechętnie patrzą na obcych.

Angielski dziennikarz został deportowany, zanim zdążył zejść z pokładu. To samo spotkało francuskiego autora książek podróżniczych. Pewna reporterka usłyszała: „Powiesimy cię, jeśli o nas źle napiszesz”. Korespondentka australijskiego „The Independent” była zastraszana. Na forum internetowym zamieszczono post: „Kathy Marks powinna być zastrzelona”.

Maciej Wasielewski dostał się na wyspę, podając się za antropologa badającego żeglarskie sagi. To, co odkrył, okazało się jeszcze bardziej skomplikowane, niż przeczuwał…

recenzja:
Już na samym początku pojawiają się mocne słowa. Mała dziewczynka, kwiaty, łąka i krzywda, która zmieni jej życie na zawsze. Po takim wstępie już wiemy, że Pitcairn nie będzie rajską wyspą. Już jesteśmy gotowi na coś niepokojącego, niezrozumiałego a nawet strasznego, ale tego co przyniosą kolejne strony chyba trudno się nawet domyślić.

Dla wielu zielona wyspa na Pacyfiku zda się rajem. Kiedy ogląda się nieliczne zdjęcia tego miejsca, aż chciałoby się krzyknąć z zachwytu i oddać wszystko by znaleźć się tam choć na chwilę, ale okazuje się to być bardziej skomplikowane niż mogłoby się wydawać.

Oficjalnie głową państwa jest królowa brytyjska, tak więc Pitcairn, podobnie jak Wielka Brytania jest częścią Unii Europejskiej i otrzymuje spore dotacje na rozwój i kontakt ze światem. Mimo to, wyspa, oddzielona od swojej macierzy tysiącami kilometrów rządzi się swoimi prawami, których reprezentantem jest wybierany co trzy lata burmistrz. Mieszkańcy Pitcairn sami decydują kto może przyjechać na wyspę, dając takie prawo jedynie nielicznym, sami obierają władze, sami wykluczają ze swojej społeczności i wreszcie sami decydują o zwyczajach w niej panujących. Na papierze wszystko wygląda poprawnie, by nie powiedzieć bajkowo, ale papier ma to do siebie, że przyjmie wszystko, natomiast człowiek już nie.

Punktem wyjścia reportażu Macieja Wasielewskiego stała się opowieść anonimowej, nazwanej na potrzeby książki Veroniką, kobiety, która mogła by być każdą z mieszkających na wyspie dziewcząt, gdyż ich przeżycia, o czym przekonamy się już wkrótce, są do siebie zaskakująco podobne. Veronika to uciekinierka z Pitcairn. Uciekinierka z rajskiej wyspy, która stała się dla niej piekłem, piętnującym ją na całe życie. Jej traumatyczne dzieciństwo pełne przemocy, gwałtów, zgody na krzywdę i pokorne milczenie skazały dziewczynę na życie w lęku, depresji, wewnętrznym rozedrganiu i niepewności. Veronika nie potrafi odnaleźć się w normalnej rzeczywistości. Ma problemy z podjęciem jakiejkolwiek decyzji, nie potrafi nawiązać normalnych relacji emocjonalnych z mężczyznami. Nawet jazda windą z nieznajomym wprawia ją w przerażenie. Jej opowieść wywarła na autorze tak niezatarte wrażenie, iż spróbował sam przekonać się na własne oczy jak wygląda codzienność na Pitcairn.

Zanim zaczniemy mu towarzyszyć w tej niezwykłej wyprawie warto poznać historię miejsca, do którego się udamy. Tajemnicza wyspa na Pacyfiku jest jedną z wysp na Oceanie Spokojnym, na którą w 1790 roku dotarła część buntowników ze statku „Bounty” wraz z kilkunastoma Tahitańczykami. Brytyjczycy, uciekając przed karą śmierci za bunt, postanowili zostać na wyspie i stworzyć na niej coś na kształt małej społeczności. Niestety konflikt wewnątrz grupy sprawił, że większość uciekinierów zginęła a ci, którzy przetrwali nie mieli tak czy inaczej możliwości odpłynięcia, gdyż okręt został spalony. Od tego momentu Pitcairn to przede wszystkim wspólnota. „Wspólnota jest najważniejsza. Człowiek rodzi się i umiera, a wspólnota trwa – już dwieście dwadzieścia lat, odkąd przypłynęli buntownicy” (str. 18). W imię tej wspólnoty na wyspie tolerowane będą najróżniejsze nadużycia i krzywdy, o których również w imię dobra wspólnoty nie będzie się mówić. Historia wykorzystywanej Veroniki to jedynie ułamek całego ogromu tajemnic, otaczających to niezwykłe miejsce. Być może nie bez znaczenia jest fakt, iż przodkowie obecnych mieszkańców wyspy byli banitami, ściganymi przez angielskie prawo, nieufnie nastawionymi do świata, unikających kontaktu z otoczeniem czy nawet bojącymi się obcych ludzi, przybywających w te rejony. Tradycja takiego właśnie stosunku do Obcych przetrwała na wyspie po dzień dzisiejszy a nieliczni przybysze, którzy niejednokrotnie nadużyli zaufania gości z pewnością przyczynili się do jeszcze większej izolacji wyspy.

Mała przestrzeń, zamieszkała przez ludzi stroniących od świata, odrzucających przybyszy, nawet tych związanych z którymś z członków społeczności, sprawiła, że Pitcairn można rozpatrywać dziś w perspektywie specyficznego odizolowanego środowiska. Liczne badania prowadzone na zupełnie zdrowych, o odpowiednim kręgosłupie moralnym grypach społecznych, wprowadzonych w warunki totalnej izolacji dowodzą, że wśród osób tych często zaobserwować można zachowania, zupełnie nieprzystające do ich wcześniejszego trybu życia czy charakteru. W takich przypadkach bardzo często ujawniały się uśpione instynkty dominacji czy nawet tendencje do zachowań sadystycznych, niemoralnych. Czy więc możemy się dziwić, że Pitcairn nie jest zwyczajną wyspą?

Wasielewski stawia wiele pytań a niekwestionowaną zaletą jego reportażu jest brak skrajnych ocen, przy jednocześnie silnej potrzebie zrozumienia przyczyn zastałego stanu rzeczy. Autor zwraca uwagę na szereg uwarunkowań genetycznych, społecznych, środowiskowych, stara się przeanalizować tradycję zarówno europejskich jak i tahitańskich przodków obecnych mieszkańców Pitcairn, aby zrozumieć dlaczego bliscy sobie ludzie godzili się na krzywdę własnych dzieci i wnuków, chce odpowiedzieć sobie na pytanie w imię czego można milczeć w obliczu tak jednoznacznego i nieuzasadnionego aktu przemocy.

„Jutro przypłynie królowa” to próba spojrzenia na wyspę z wielu różnych perspektyw. Obok otwartych wypowiedzi konkretnych mieszkańców pojawiają się relacje anonimowe. Nie każdy głos jest negatywny. Niektórzy szczerze z nostalgią wspominają lepsze czasy, kiedy społeczność żyła i świętowała razem. W ich słowach pojawia się prawdziwa jedność, chęć powrotu do lat, kiedy grupa nie była jeszcze podzielona tragicznymi przeżyciami. Trudno ocenić czy jest to jedynie wyidealizowany obraz przeszłości, tak jak wspomnienia staruszki z lat młodości, jawiącej się zawsze jako pasmo uciech i szczęśliwych dni, nawet jeżeli fakty wskazywały by na coś zupełnie innego. Z pewnością w tych wspomnieniach jest ziarenko prawdy a duma wyspiarzy z ich przeszłości nie może być udawana.

Donna: „Ziemię dostajesz za darmo, a cała społeczność pomaga ci wybudować dom. Kiedy płonął ogród Atkinsa, ogień gasili wszyscy mężczyźni. Innym razem fala zepchnęła Zeldę ze skarpy do oceanu. Na ratunek rzucili się Buck, Brayden, Garwood i Bourne. (…) Każdy pracuje za dwóch, obowiązkami dzielimy się sprawiedliwie. Kobiety pielęgnują ogrody, odmalowują budynki i oczyszczają drogi, które budują mężczyźni. Nasze babki są nauczone dźwigać na plecach worki ze słodkimi ziemniakami. Czterdzieści pięć kilo każdy (…) Płynie w nas krew buntowników z Bounty. (…) Kierujemy się klarownymi zasadami: ducha hartujemy przez pracę, ciału oddajemy szacunek. Nie używamy alkoholu ani mocnej kawy. Wyzbyliśmy się namiętności. (…) Sami regularnie organizujemy spotkania dyskusyjne pod hasłem „Jak ulepszyć Pitcairn”” (str. 19).

Wyspiarka: „Ściany mają uszy, każdy wszystko wie. Kto z kim rozmawia, przeciw kom; gdzie śpi, kto kradnie, z czyich gałęzi zrywa owoce i czy to już nie jest materiał na szantaż. Giełda intryg i pomówień. Każdy szuka czegoś na innych. Na przyszłość, na handel, w obronie własnej. Żona na męża. Brat na brata. Dlatego wyspiarze żyją w ciągłym napięciu, w czujności, by obronić się przed intrygą. Ktoś może zagrozić. Jutro, za rok, za pięć lat” (str. 39).

Gwoli ścisłości dodajmy, że wszyscy wymienieni przez Donnę bohaterowie heroicznego czynu zostali podczas procesu w 2004 roku oskarżeni o liczne gwałty i molestowania seksualne nieletnich.

Jakąkolwiek relację wybierzemy: czy wolimy wierzyć w wyidealizowany świat równości i jedności czy w dramatyczne apele ofiar przemocy bądź intryg, możemy spojrzeć na Pitcairn jak na swoiste więzienie, w którym jedni czują się dobrze, są silni, skupiają w swych rękach władzę lub poddają się prawom większości i żyje im się z tym w miarę spokojnie, drudzy próbują walczyć z przyjętym systemem, nie godząc się na wszelką niewolę fizyczną bądź psychiczną a jeszcze inni boją się stamtąd wydostać, podobnie jak więźniowie po odbyciu długoletnich wyroków, boją się świata zewnętrznego, którego już nie znają i który może ich odrzucić.

Sylwia Prętkowska


bezpośredni link do tej recenzji:

skomentuj

podpis:

ostatnie opinie:

dopisał: aga 2014-08-22 17:09

Rewelacyjna i wstrząsająca książka...

dopisał: calio 2013-07-15 20:49

Bardzo ciekawa. Czyta się trochę jak kryminał, trochę jak thriller.

dopisał: Paweł 2013-06-19 17:35

Książka zrobiła na mnie ogromne ale i przerażające wrażenie. Kaci i ofiary na małej przestrzeni, do tego miejsce owiane tajemnicą, odcięte od świata. Mieszkańcy zamknięci w sobie, nieufni, silni i słabi jednocześnie.

dopisał: Andrej 2013-04-17 19:13

Czytałem artykuł o tej książce i zapowiada się ciekawie.

do góry




statystyka
  Polityka Prywatności
© i-Recenzje.pl - wszelkie prawa zastrzeżone
designed by RA.COB  
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb.
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.
Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".
Zrozumiałem